Jak myśleć pozytywnie o jesieni 🍁🍂?

Pezypominajka ! Jutro jesienna równonoc, co oznacza, że nasze dni będą coraz krótsze. Jeśli nie lubisz jesieni, bo pogoda za oknem już nie taka, bo leje, szaro buro i wszytsko bez sensu itp. itd. Poszukaj w niej, czegoś dla siebie, i tak jak ja znajdź w niej coś cudownego.

W poszukiwaniu ciepła i światła.

Nie zrozum mnie źle, uwielbiam lato, słońce, wakacje, kąpiele w jeziorze i morzu. Jednak jakiś czas temu zaczęłam dostrzegać plusy tej pory roku. Może i nie lubię deszczu oraz nie wiem jak sobie z tym radzić – wiem natomiast, że nie mam na to wpływu, ale w tym roku przynajmy sami przed sobą, że mamy więcej powodów by pozostać w domu. I właśnie to pozostanie w domu jest tym razem wielkim atutem.

Zwolnij. Prawdziwe Hygge!

Nadrabianie książek, Netflixa, oglądanie ulubionych filmów. Żeby było milej, zaopatrzcie się w świece i owocowe herbaty, a może nawet pianki do gorącej czekolady. Ci szczęśliwcy, którzy posiadają kominek mogą zacząć korzystać z nich na całego. Czujecie już ten klimat?

Piękna polska złota jesień.

Pamiętajmy, że w Polsce można jeszcze się zakochać w pięknej złotej jesieni (jeśli pogoda pozwoli). Spacery, piękne sesje zdjęciowe, zbieranie liści i kasztanów przez dzieci. A w czasie spaceru…

Czekam na nowe menu!

Może wejdzie i skorzystacie z jesiennych menu restauracji? Jesienną porą te miejsca będą obfitować w specjały z grzybami, dyniami oraz konfirurami. Korzenne przyprawy i cudowne zupy-kremy rozgrzeją Was w te chłodniejsze wieczory. Nie żałujcie sobie też wina! Ja nie zamierzam!

Niedługo ułożę ciepłe sweterki na głównej półce w mojej szafie i będę podglądać przez okno jak natura zmienia swoje kolory.

A Wy, czekacie już na jesień?

Spodobał Ci się ten post? Będzie mi miło jak skomentujesz lub udostępnisz go dalej !

Jak poradzić sobie z przeprowadzką?

Przyznaje się bez bicia, że jeszcze nie wszytskie kartony mamy rozpakowane… Ale już myślę, że najgorsze za nami. Przeprowadzka to taki mały koszmar, który sprawia, że możecie nawet przez chwilę zapomnieć o radości na myśl o nowym mieszkaniu. Poniżej kilka rad, które Wam go ułatwią.

1. Firma przeprowadzkowa.

Myślę, że to podstawa dobrej i szybkiej przeprowadzki. Jeśli macie przyjaciół, którzy mogą Wam pomóc to wspaniale! Mogą Wam pomóc w noszeniu kartonów, będzie szybciej i taniej, ale zatrudnienie firmy przeprowadzkowej to według mnie podstawa. I tak się namęczysz, uwierz mi.

2. Jak przeprowadzka to kartony.

Mnóstwo kartonów! Jako zwolenniczka zero waste ogłosiłam się na lokalnej stronie „dzieli się /zero waste”, że takowych potrzebuje. Pozbierałam kartony od osób które je oferowały plus znajomi którzy prowadzą lokalny sklep, zaoferowali mi wspaniałomyślnie dość sporą ich liczbę. Ale to nie wszytsko, po rozpakowaniu oddałam je kolejnym osobom. Za darmo i ekologicznie (koszt jednego kartonu do przeprowadzki to nawet 10 zł) . Bardzo praktyczne (jeśli oczywiście nie pada) są kartony po bananach i wiem, że sklepy bardzo chętnie je oddają.

3. Podpisz wszytskie kartony dość dokładnie.

Ja oznaczyłam wszytskie kartony kolorowaymi karteczkami z nazwą pomieszczenia w którym mają się znaleźć po przwroowadzce. Tym sposobem rzeczy lądowały od razu tam gdzie chciałam je rozpakować. Dodatkowo na każdym kartonie dość dokładnie opisywałam co w nich się znajduje. Dzięki temu dość szybko mogłam odnaleźć rzeczy, których nagle potrzebowałam.

4. Pomimo weekendu weź dzień lub dwa wolnego.

Sprzątanie poprzedniego mieszkania, pakowanie kartonów i rozpakowywanie jest wykańczające. Nie oszukuj samej siebie, naprawdę dzień wolny jest wtedy wybawieniem.

5. Zacznij wyrzucać, sprzedawać, oddawać rzeczy na miesiąc przed przeprowadzką.

Nie mam niestety dobrych wieści w tej kwestii. Nawet po moich długich przygotowaniach musiałam wyrzucić wiele rzeczy i zostało mi wciąż dość sporo rzeczy do sprzedaży. Cóż, cieszę się że i tak wielu się pozbyłam. Mniej noszenia oraz więcej zaoszczędzonego miejsca.

6. Ekstra punkt dla zaawansowanych 😉 możesz odnowić meble, które posiadasz tak by pasowały do nowego mieszkania.

My tak odnowiliśmy małą szafkę z szufladami. Kupiliśmy papier ścierny, białą farbę, benzynę oraz nowe uchwyty. Pożyczyliśmy szlifierkę i poświęciliśmy jeden weekend na totalną przemianę naszej szafki. Było warto, wygląda super!

Przpeorwadzka to wyzwanie, jednak nie odkładając przygotowań na ostatnią chwilę uniknięcie wielu nieprzyjemnych sytuacji. Dla jeszcze większego ułatwienia, możecie zatrudnić ekipę sprzątającą do ogarnięcia poprzedniego mieszkania.

Buźka!

Jak zatrzymać kołowrotek myśli?

Sobota poranek, jeszcze daje sobie czas na małe lenistwo na sofie, ale myśląc już o tym co muszę kupić w Biedrze. Próbuję się wyciszyć, ale za oknem już ktoś kosi trawę i słyszę jakieś rozmowy sąsiadów. Jestem oczywiście po lekturze słynnej książki Jak myśleć mniej i w trakcie Jak myśleć lepiej. Na razie wyniosłam z nich jedną ważną lekcję: nie wszyscy myślimy tak samo i należy uzbroić się w cierpliwość do osób, które myślą w inny sposób.

Ok, ale co zrobić z tą lawiną myśli, które codziennie atakują naszą głowę? Mi swoistą ulgę przyniosły medytacja i ćwiczenia mindfullness. O co chodzi z tym modnym mindfullness? Przyznaj się sama przed sobą, ile razy rozmawiając z kimś, nawet będąc z koleżanką na kawie, byłaś myślami gdzieś indziej? W wielkim telegraficznym skrócie, mindfullness to bycie tutaj i teraz. Przecież każdy chce, żeby jego rozmówca był skupiony na rozmowie, a nie odpływał gdzieś hen daleko swoimi myślami. Uprzedzam, że nie jest to łatwe na początku, ale warto to zmienić, chociażby z chęci bycia lepszym słuchaczem, rozmówcą, a nawet przyjacielem.

Myśli jak woda na młynie. Dokładnie tak to wygląda. Czasem musisz sama zatrzymać ten kołowrotek, przestać o czymś tak intensywnie myśleć. Puść to, nie analizuj. Im więcej o tym myślisz, tym bardziej nakręcasz się, oddalasz od „suchych” faktów. Im więcej myśli, to tak jak więcej wody napędza młyn. Nie daj się wkręcić w ten kołowrotek!

Spokojnego weekendu życzę! Zbierajcie siły, odpoczywajcie. Mnie w następnym tygodniu czeka przeprowadzka, więc wiecie o czym już będzie kolejny post 😏

Buziaki !

Jak stać się bardziej produktywnym (nie tylko w pracy)?

To nie jest tak, że ludzie dzielą się na tych produktywnych i tych nieproduktywnych. Nie jest także prawdą, że ludzie produktywni, to tacy, który ciągle się chce, mają na wszystko energię niezależnie od pory dnia, pogody czy innych tym podobnych. Zainspirowana artykułem znalezionym na LinkedIn, chciałabym Wam przedstawić „lifehacki”, które poprawią Waszą produktywność w krótkim czasie. Brzmi jak ideał? Czytaj dalej!

#1 Zadaj sobie pytanie: „Jakie jest najważniejsze zadanie dzisiejszego dnia?”. To prosty sposób, żeby szybko uporządkować swoje priorytety i przekierować energie na coś, co musi być zrobione tego samego dnia. Nie załamuj się na widok swojego przepełnionego kalendarza z samego rana! Skup się na najważniejszym zadaniu lub jeśli jest ci ciężko wybrać to jedno, skorzystaj z listy zadań 1-3-5. 1 najważniejsze/duże zadanie, 3 zadania ze średnim priorytetem i 5 małych, mniej ważnych. Taka lista powinna nadać tępa dla Twojej produktywności.

#2 Pościel swoje łóżko – brzmi banalnie, jednak jest to rada wygłoszona przez Admirała Williama H. McCravena podczas jego przemówienia inauguracyjnego na jednym z amerykańskich uniwersytetów (taaak – bardzo amerykańska rzecz). Admirał McCraven jest postacią, która wywołuje duży respekt nie tylko przez jego mądre słowa wypowiedziane podczas tego przemówienia (zostało ono spisane i omówione szerzej w książce – polecam!), ale należy nadmienić, że jest to admirał jednej z najbardziej wymagających jednostek w amerykańskiej armii: Navy Seals – należą do niej tylko najlepsi. Czemu ta rada jest taka skuteczna? Jak przekonuje sam admirał, to pierwsze wypełnione zadanie skłoni cie do odhaczania kolejnych zadań.

#3 Zjedz ciasto na śniadanie. Szczerze mówiąc, nie musi to być ciasto, ważne by przyniosło Ci to dużo radości z samego rana. Można tutaj zastosować także mindfullness jako radość z danej chwili i bycie obecnym przy jedzeniu czegoś pysznego z rana, nie spoglądając na swoje zadania i telefon!

#4 Wyłącz wszystkie powiadomienia. Ile razy dziennie zerkasz na swój wibrujący telefon? Ile razy powiadomienie o nowym mailu wyrwało cię z wykonywanego polecenia? Przyznaj sama przed sobą, że to zmieni Twój dzień w bardziej produktywny!

#5 Zasada dwóch minut. Jeśli zajmie Ci coś mniej niż dwie minuty, zrób to natychmiast. Ta zasada pomaga także wyeliminować prokrastynację oraz wyrobić nowe dobre nawyki! Przykład? Przeczytanie jednej strony książki przed snem lub zawiązanie butów zamiast mówienie sobie o tym, że zamierzasz przebiec 2 kilometry.

Bądźcie jeszcze bardziej produktywni! A może znacie jeszcze inne sposoby?

Potrzebujesz więcej informacji? Zajrzyj do mojego posta o skracaniu listy zadań!

Buźka!

Jak polubić poniedziałki?

Uuuu coś czuję, że tym tytułem wsadziłam kij w mrowisko. Ale wiecie co? Lubię to robić! Tak samo jak lubię poniedziałki, chociaż zdałam sobie z tego sprawę dość niedawno.

Nie zrozumcie mnie źle, nie stronie od weekendów i wakacji. Jednak w tym pierwszym dniu roboczego dnia tygodnia dostrzegam wielki potencjał. Jak to możliwe? Od wielu lat na zmianę w sowim życiu nie czekam do urodzin czy Nowego Roku. Moim restartem w życiu jest każdy poniedziałek. Coś nie wyszło mi w tym tygodniu? Nie szkodzi! Zaczynam swój nowy, poprawiony plan od poniedziałku!

Praca, pracą, jednak zawsze cieszę się, że w każdy poniedziałek wrócę do moich kolegów i koleżanek z pracy. Może nie jest nam dane obecnie picie pierwszej /drugiej/kolejnej kawy razem (jeszcze!), jednak kontakt z człowiekiem, wspólne narzekanie i wspólna motywacja (jakby niebyła) do pracy, jest to coś unikalnego. To coś właśnie sprawia, że pomimo wszytsko, nie ważne co by się nie działo, lubię swoją pracę.

Powiem Ci jeszcze jedno: masz dwa wyjścia. Możesz polubić ten dzień który, przydarza się nam pond 50 razy w roku lub dalej narzekać, zamiast wziąść tego byka za rogi 😉 Żeby zmotywować się do polubienia tego dnia, proponuję żeby zaplanować sobie tego dnia dwie rzeczy. Pierwsza niech będzie najtrudniejszym zadaniem, które czeka Cię w tym tygodniu. Drugie zadanie to… nagroda! Nagroda dla samego siebie za to co Ci się udało zrobić, byś na samą myśl nie mógł doczekać się poniedziałku!

Buźka!

Czasem słońce, czasem deszcz… Jak spędzić wakacje w Polsce?

Może i znajdą się tutaj śmiałkowie, którzy mają w planach w tym roku zagraniczne wojaże, jednak ja w obecnej sytuacji (licząc na to, że kiedyś ona minie) jestem zwolenniczką pozostania na okres wakacji w Polsce. Poniżej kilka pomysłów i moich sposobów na lato w naszym kraju.

Cudze chwalicie… Wiem, że każdy marzy o dalekich podróżach, ale naprawdę jesteście niedowiarkami jeśli myślicie, że Polska nie jest w stanie Was zachwycić. Odpowiedzcie sobie na poniższe pytania: Czy byliście kiedykolwiek na Mazurach? Czy odwiedziliście już wszytskie największe polskie miejscowości, takie jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań czy Trójmiasto? Czy odważyliście się wyjechać w Bieszczady lub Tatry? Jak dawno byliście ostatni raz nad polskim morzem? Widzicie sami, jest tyle miejsc do odwiedzenia!

Szczerze mówiąc, nie trzeba jechać też zbyt daleko, żeby zachwycić się ojczyzną. Przykład z małopolski: niedaleko Krakowa znajdują się wspaniale miejsca nad jeziorem i kąpieliska, które dają możliwość aktywnego wypoczynku w czasie upałów. Dodatkowo, w każdą stronę świata rozpościerają się malownicze ścieżki rowerowe, które doprowadzą nas w nowe, nieodkryte wcześniej miejsca. Sama jeszcze nie byłam w kolorowym Zalipiu oraz na polu lawendy mieszczącym się około 100 km od Krakowa. Takie perełki i ciekawe pomysły na spędzenie staycation (więcej w tym poście).

Wiem, także że Polska to nie majorka i gwarancji na pogodę tutaj nie dostaniemy. Jednak nie ma to jak powrót do planszówek, domowego spa oraz nadrabiania zaległości serialowych oraz książkowych (jeśli tego jeszcze nie zrobiliście). Znam też takich, którzy w tym roku stawiają na remont domu – brawo dla nich!

Buźka!

Jak poluzować gumę w gaciach w lipcu? Czyli mini poradnik jak wrzucić na luz tego lata!

Wiem, że jesteście zmęczeni wieloma sprawami: tym całym covidem, który ciągle gdzieś się kryje w zakamarkach, niestabilną sytuacją na rynku pracy, tymi kłótniami i zamieszaniem w okół wyborów. Jednak… Zaczęliśmy wakacje! Mamy piękne polskie lato! Skorzystajmy z tego co mamy, w myśl cudze chwalicie, swego nie znacie!

Dlaczego właśnie w tym roku możemy wrzucić bardziej na luz? A właśnie dlatego, że rzadko kto dbał o swoją formę „na lato” i mało kogo interesuje jak prezentujecie się na plaży. Każdy patrzy na siebie, na to czy jest bezpiecznie, wygodnie (sama przyznaj kiedy ostatnio się malowałaś?) i w ten oto sposób zrzuciliśmy ze swoich barków ciężar perfekcyjnego wyglądu. Teraz nastawiamy się na wygodę w szerokim tego słowa znaczeniu i… relaks.

Dbanie o siebie to jest priorytet tego lata! Zainwestuj w ubrania o naturalnym składzie, by nie pocić się na spacerach jak świnka 🐽. W kwestii ubioru myśl o sobie: ma ci być wygodnie! Zrelaksuj się w swoim ulubionym otoczeniu: ogród, góry, las łąka czy też nad morzem lub jeziorem. Z odpowiednim kremem z filtrem (nie lubimy plam posłonecznych itp.), łap witaminę D i wydzielane przez skórę hormony szczęścia.

Jest lato i to dość upalne więc… Czy może być coś lepszego niż zimne koktajle? Wakacje to dla mnie czas beztroski, więc drineczek na moim tarasie zawsze jest w cenie ❤ A Ty jakimi małymi przyjemnościami raczysz się latem? Może lody bądź owoce? Tego też nigdy latem nie odmówiam!

Możesz też odrobinę zmienić swoje życie. Dobre nawyki, spełnianie zachcianek i marzeń idą w parze. Bądź bardziej eko, zacznij oszczędzać na to na czym bardzo Ci zależy, zdobądź nowe umiejętności – ja na przykład zmieniłam produkty damskiej higieny na te biodegradowalne i naturalne (yourkaya.com – dla zainteresowanych 20% zniżki na kod: C34E0), załatwiam ostatnie formalności w związku z moim własnym M2 i uczestniczę w kursach gotowania online. Możesz wszytsko czego sobie tylko pragniesz, trzeba tylko chcieć coś z tym zrobić i zacząć realizować swój plan.

Buźka!

Minimalizm. Dlaczego warto? Poradnik dla początkujących.

Minimalizm zawsze chodził mi gdzieś z tyłu głowy, ponieważ lubię sprzątać, ale chce żeby dało się ogranąć moje M2 dość szybko. Nie wierzę w sprzątanie raz w tygodniu, szczególnie gdy ma się w domu futrzaka oraz piekarza amatora. Kwestia ograniczania ilości rzeczy chodziła już za mną od dawna, ale całkowicie przekonałam się do niej z kilku poniższych powodów.

Pierwszym impulsem był mój plan podróży dookoła świata. Tak jest, jakieś dwa lata temu stwierdziłam, że wezmę 3 mieisczny urlop i wyruszę w podróż. Wiedziałam, że przestanę wynajmować wtedy mieszkanie, tylko nasuwało się pytanie co zrobię z moim nie małym dobytkiem? Kolega podsunął mi myśl, że powinnam mieć tyle rzeczy ile zmieści się w dwóch walizkach. Jedną miałam zabrać ze sobą, drugą wywieść do mojego rodzinnego domu. Pomyślałam, że czemu nie, challenge accepted!

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ilość książek, które posiadam oraz znaczna ilość ubrań. Garderoba zdecydowanie bardziej przypomina garderobę Carrie Bradshow niż garderobę kapsułową. Książki sukcesywnie sprzedaje od jakiegoś czasu i zostałam właścicielką czytnika Kindle. Jestem na dobrej drodze by zostawić już tylko te dla mnie najważniejsze. Z ubraniami było podobnie, chociaż ich sprzedaż jest już trochę trudniejsza, przestałam jednak kupować impulsywnie. W tym roku z tego co pamiętam kupiłam tylko dwa sweterki. Kilka ciuchów wylądowało w komisie, reszta na olx i Vinted.

Po drodze, jak pisałam już w poście W jaki sposób udaje mi się być eko i moje eko grzechy zostałam fanką Marie Kondo. I wtedy zabrałam się za wymianę rzeczy na Facebooku oraz wyrzucanie przeterminowanych kosmetyków, leków, niepotrzebnych dokumentów. W ten oto sposób moje mieszkanie staje się coraz bardziej minimalistyczne, a ja czuję się coraz bardziej świadomym i wybrednym konsumentem. Nie ukrywam, że sprzyja mi także poczucie lekkości i uwielbienia do panującego porządku.

Biorąc wszytsko to pod uwagę, wiem że przeprowadzka do nowego mieszkania będzie łatwiejsza i… lżejsza! Jako oddana fanką Marie Kondo staram się otaczać tylko niezbędnymi rzeczami, które przynoszą mi radość. Nie chcę zagracić moich własnych czterech kątów.

Nie rozumiem osób które chcą mieć w szafie rzeczy „bo kiedyś schudne”. Nie dołuje Was to? Im mniej rzeczy tym szybsze sprzątanie i tym mniej pieniędzy wydajemy na to,żeby coś poprostu stało na półce. Nie muszę chyba dodawać, że od dawna nie kupuje pamiątek z podróży? Ważne są doświadczenia, nie rzeczy materialne.

Zostaje jeszcze kwestia rzeczy, które mamy w ilościach milionowych. Kubki, skarpetki, pudełka, puszki… Mój nadmiar kubków już dawno gości w domu kogoś innego, a skarpetki trafiły do mojej własnej ostrej segregacji.

Małymi korkami możesz odgracić swoje wnętrza a nawet życie! Jest to lekcja dla ciebie czego tak naprawdę potrzebujesz i czego chcesz w życiu. Zacznij od małych kroków.

Buźka!

Czego nauczyłam się przez dobrowaolną domową kwarantannę?

Minął kolejny tydzień na kwarantannie, do naszych zamkniętych drzwi zapukał kolejny poniedziałek kiedy jeszcze ubrani w piżamę zalogujemy się na swoich służbowych laptopach. Potem wypiemy kawę w ulubionym kubku oraz z trochę większym trudem pożonglujemy pomiędzy swoim profesjonalnym a prywatnym życiem – w tej sytuacji w zaciszu naszego domu. Wiemy, że wiele się zmieniło, a z każdej strony nagłówki artykułów pokrzykują, że świat już nie będzie taki sam. Co się zmieniło w tym czasie? Kim się staliśmy?

Ja z pewnością więcej gotuję (taaaak wszyscy jako naród nagle stwierdziliśmy, że wykorzystamy umiejętności nabyte w czasie oglądania Kuchennych Rewolucji) i zauważyłam, że pomimo mniejszej aktywności fizycznej waga pokazuje mniejsza liczbę. Stanie w długich kolejkach sprawiło, że doceniamy jedzonko, swoje ulubione resturacje.

Dało mi to do myślenia. Wiem że trzeba żyć tu i teraz, bo nasze plany mogą mogą runąć jak domek z kart. Wakacje? Wizyta u lekarza? Zrobienie tatuażu? Masaż czy wizyta u kosmetyczki? Teraz jest to utrudnione, a przez chwilę było nawet niemożliwe. Zauważyliście może na co wydajemy teraz pieniądze? W sumie większość na jedzonko. Szafa pełna wygodnych ubrań okazała się bezcenna. Książki, gry planszowe i puzzle to wspaniała rozrywka. Co więcej, dość tania. Nasza kreatywność przeżywa renesans. I co dalej?

Jeśli jesteście przerażeni co będzie po tym, jaki świat zastaniemy, chciałabym Wam o czymś przypomnieć. My już to przerabialiśmy i to nie raz! Atak na WTC – jak zmieniło to podróże samolotem? Ataki w Paryżu – sprawdzanie torbek, wszechobecne wojsko na ulicach i betonowe blokady na ulicach. To nie pierwsza plaga, wirus czy choroba, która zagraża naszemu zdrowiu i życiu.

Już wiem, że to nie jest czas na leżenie przed telewizorem. Chociaż rozumiem jak bardzo jest to wygodne i jak bardzo słodkie lenistwo kusi. Dla mnie jest to czas na podnoszenie sobie poprzeczki, szczególnie w tych obszarach, w których wcześniej wystarczało wystarczało nam, że coś było „ok”. Życie jest kruche i krótkie, nie ma czasu na szukanie prawdziwego siebie. Musimy z życia brać garściami i pokazywać całe swoje JA. Bądź sobą i walcz o swoje ideały i marzenia. Nikt nie mówi, że będzie łatwo, ale sukces będzie miał niesamowity smak.

Uważajcie na siebie, dbajcie o siebie, wyciszcie się i poznajcie samego siebie jeszcze lepiej. Doceniajcie to co macie i pracujcie ciężko na lepsze jutro.

Buźka!

Dlaczego pandemia mnie nie zatrzymała?

Ogólnie pandemia zmusza nas do życia na trybie „stand by”. Są w nim na pewno takie aspekty, które musieliśmy odłożyć na później lub z nich zrezygnować. Nie dziwi mnie także, że ludzie mają gorsze dni lub popadają w lekką depresję. Cóż, nie jest łatwo. Jednak ja nie należę do osób które łatwo się poddają i zawsze brnę do przodu chociażby małymi kroczkami. Jak daje sobie radę w tych trudnych czasach?

Po pierwsze: pozytywne nastawienie! Może niektóre opcje są dla nas obecnie niedostępne, jednak wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję. Nie jest to proste, ale zasada rozwoju się nie zmieniła : robiąc rzeczy na które nie jesteś gotowa w 100% dają Ci szanse do rozwinięcia skrzydeł.

Pozostaje w kontakcie z rodziną i przyjaciółmi. Szczerze to chyba dawno tak nie cieszyłam się na telefony od rodziny i przyjaciół jak teraz! Wirtualne kawy, drinki oraz treningi online dają mi mega frajdę!

Czasem jedne drzwi zatrzaskują się z takim hukiem, że nie słyszysz jak uchylają się inne. Słyszałaś kiedyś tą intencję? Można sformułować to inaczej: powiedz trudno i idź dalej przed siebie. Jedynym ograniczniem, które masz to te które sama wymyślisz i utrwalisz w swojej głowie.

Przykładem tego, że nie dałam się pandemii jest to, że chętnie podjęłam się organizacji Wirtualnego Dnia Dawcy DKMS 💕 jeśli chcoiaz jedną osoba, zarejestrowała się jako potencjalny dawca szpiku, mogę mówić już o sukcesie! Jeśli ty chciałabyś zrobić coś dla kogoś innego (może uratować komuś życie!) wejdź w link i zamów pakiet rejestracyjny do domu!

Fakt, życie nie jest takie samo, ale… Nigdy chyba aż tak nie chciałam próbować nowych rzeczy. To czas na wyciszenie, zwolnienie, zmianę priorytetów ale także i naukę! Próbuj nowych rzeczy, naucz się czegoś nowego, znajdź w sobie odmianę na zmianę!

Życie toczy się dalej… Mając na uwadze obecne ograniczenia, nie ograniczaj siebie i swojego rozwoju tylko do snu, Netflixa i ośmiogodzinnej pracy. Jeśli teraz nie uda Ci się wygospodarować czasu dla siebie, nie uda Ci się nigdy. A to najlepsze co możesz dla siebie zrobić. Zaufaj mi!

I najważniejsze: nie bądź dla siebie zbyt surowa. Wyłącz wewnętrznego krytyka. Czasem dzień przeleżany na kanapie po prostu Ci się należy i w taki sposób ludzie ładują swoją energię. Odetchnij. Weź głęboki oddech. I rób wszytsko to co chcesz i jak chcesz. Dzięki temu poczujesz się szczęśliwa.

Buziaki !